niedziela, 12 maja 2013

wiadomo...

.....z kim psiak nie może się rozstać.


niedziela, 5 maja 2013

przeprowadzka

Remont skończony, więc pora na przeprowadzkę. Mam nadzieję, że po raz ostatni muszę się przeprowadzać bo to jest straszne. Samo pakowanie nie jest złe, gorzej to wszystko rozpakować, posprzątać i w ogóle ogarnąć. Przeprowadziliśmy się w piątek a dalej nie mam wszystkiego rozpakowanego, najgorsze jest to że mam ograniczony czas przez prace i jeszcze troche potrwa taki stan "koczowniczy".
poniedziałek, 22 kwietnia 2013

przedstawiam...

.... Sunie(zwaną już Sonią)
W piątek zabraliśmy ją ze schroniska, potrzebowaliśmy zapełnić pustkę po odejściu Adiego. Suczka jest kochana i przytulaśna, ale też ma małe ADHD.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Adiś..

..odszedł od nas dziś rano;(

środa, 10 kwietnia 2013

"Pięćdziesiąt twarzy Greya"

"Kilka deko lukru,
szczypta pieprzu, kilka kropel
perwersji i garść pikanterii."


Wiem, że swego czasu było głośno na temat tej trylogii, i każdy chciał ją przeczytać. No, cóż ja nie podążam za tłumem jeśli chodzi o książki, lubię sama dojść do tego czy coś jest dobre i warte uwagi. Głośne pochwały medialne nad tą trylogią jakoś mnie nie zachęciły do przeczytania, zrobiłam to dopiero po namowie koleżanki z pracy, która mi je pożyczyła twierdząc, że łatwo i dość szybko się czyta. Skoro tak twierdzi, to ok wezmę i zobaczę o co było tyle szumu, a  dawno nic nowego do czytania nie wpadło. Zanim jednak przejdę do moich wrażeń związanych z przeczytaniem Greya, muszę wyjaśnić czemu uważam, że jakaś książka jest po prostu dobra. Dla mnie oznacza to, że nie muszę się zbytnio zagłębiać w sens fabuły, czyta mi się ją szybko i przyjemnie oraz mogę się przy niej wyłączyć i zapomnieć o wszystkim co się dzieje w moim życiu. Przy książkach lubię zapomnieć o całym świecie i po prostu odpłynąć w świat książki.

O czym jest ta trylogia, każdy wie, młoda studentka Ana Steele przeprowadza wywiad, w zastępie koleżanki, z młodym biznesmenem Christianem Greyem, coś między nimi iskrzy i tak się to zaczyna. Oczywiście przystojny Grey ma swoje tajemnice i perwersje. W każdym tomie czekają ich różne problemy i przeszkody oraz różnego typu "zabawy".

Czy ta książka kipi seksem? Seks w niej jest ale nie w jakiś ogromnych ilościach, myślałam że będzie gorzej. Nie pada tu jakieś mocne słownictwo, jak dla mnie jest ono ograniczone do paru przekleństw, głównie wypowiadanych przez Greya. Ostre sceny seksu? Może z początku są zaskakujące, a później się człowiek przyzwyczaja. Perwersja? Może trochę. Lukier? O tak jest go sporo.

Dla mnie ta książka jest dobra, czyta się ją łatwo i szybko. Do opisów "bzykanka" bohaterów idzie przywyknąć, bo w sumie są w dość łagodnej wersji. W niektórych momentach można się pośmiać(bardzo ciekawie musiałam wyglądać w autobusie, jak czytając uśmiechałam się od ucha do ucha), klepnąć się w głowę (taaak, orgazm za każdym razem i to jeszcze za pierwszym). Znajdziemy tu też trochę wydumane problemy i problemy z głową bohaterki (podświadomość i wewnętrzna bogini?nie ma to jak rozdwojenie jaźni). Szczerze mogę ją polecić do przeczytania dla rozluźnienia przed snem, bo nie ma w niej aż tyle perwersji jak można było sądzić. Można "posiedzieć" w głowie dziewczyny, która zakochuje się w miliarderze, a która z nas o tym skrycie kiedyś nie marzyła;).

wtorek, 2 kwietnia 2013

(po)świątecznie

Ehh.. były to pierwsze święta bez taty, każde święta spędzałam z nim. W tym roku uparłam się, że nie chce do nikogo łazić na śniadanie, tylko zjeść spokojnie w domu we dwoje. I tak też było, na szczęście. Nie szykowałam dużo bo też nie miało to sensu i prawie cały tydzień miałam drugie zmiany w pracy, a w sobote pracowałam do 16.30;/. W sobote po pracy udało mi się jednak upiec dwa ciasta i zrobić sałatkę jarzynową. Jako, iż musiałam tyle zrobić po pracy zdecydowałam się na szybie ciasta: jabłecznik z kaszy manny oraz rafaelo.





Miło mi też oznajmić, że remont mieszkania dobiega końca, dziś kupiłam pralkę i jutro mi ją przywiozą.

Event Dove

Jakiś czas temu odbył się u nas w pracy Event Dove. Jako merch Unilevera nie mogło mnie tam zabraknąć, żeby wszystko ogarnąć. Dziewczyny badały stan skóry oraz kondycje włosa.





O mnie

Moje zdjęcie
Wariatka kochająca czytać prawie wszystko co wpadnie w ręce, zakochana w takim samym wariacie uwielbiającym swoją muzykę i lokalny klub piłkarski.

Podczytuje

Obsługiwane przez usługę Blogger.
Lubię czytać